Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cante. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cante. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 listopada 2018

Flamenco to...


Dla mnie flamenco to śpiew pierwotny, przedwieczny. Jest ekspresją sprzed początków mierzenia czasu, sprzed narodzin słów. Jest pierwotnym krzykiem. Jest jedynym świadkiem chwil najgłębszego cierpienia, począwszy od tych pierwszych. Cóż lepiej niż seguiriya wyrazi ból niemowlęcia pozostawionego samemu sobie?

sobota, 6 grudnia 2014

ZNOWU CANTE


Wczoraj wróciłem do domu. Przed snem długo raczyłem się muzyką z YouTube. Naszło mnie znów bardzo na flamenco – acz muzyka węgierska też nadal mnie bierze. Pilar Bogado i MaríaCarrasco – jak one śpiewają! Ale starzy mistrzowie też, np. Chato de la Isla. I El Chocolate.

W melizmatach i wibratach cante jondo jest coś takiego, że otwierają we mnie „piekła i raje” - docierają do tych zakamarków, które przy innych rodzajach muzyki pozostają na głucho uśpione jak Śpiąca Królewna. Jak mógłbym odejść od muzyki tak wyzwalającej, budzącej?

sobota, 29 marca 2014

Cante jondo w Gdańsku

Już za tydzień w gdańskim Domu Zarazy warsztat śpiewu flamenco ze szczególnym akcentem na cante jondo, to znaczy na poszukiwanie we flamenco głębokiej, osobistej ekspresji. Kto zainteresowany, niech się dowiaduje. Może są jeszcze miejsca, mimo upłynięcia terminu?
Warsztat prowadzi cantaor z Sewilli, który przypadł mi do gustu właśnie tym, że przedkłada prawdę psychologiczną i pierwiastek osobisty ponad elementy folklorystyczne i schlebianie oczekiwaniom publiczności.
Więcej informacji

poniedziałek, 10 lutego 2014

CANTES LIBRES - koncert w NAJBLIŻSZĄ SOBOTĘ

Wystarczyło się zdecydować: już za kilka dni mój pierwszy otwarty występ SOLOWY. To, że nikt nie robi koncertów solowych a capella, to nie powód, żeby odrzucać taką możliwość. Dlaczego nie mam być pierwszy?

sobota, 27 października 2012

SŁUCHANIE CANTE JONDO - por seguiriyas z improwizacją w kontakcie

W przeddzień święta zmarłych, 31 października b.r. postanowiłem zaprosić przyjaciół tańczących improwizację w kontakcie do wspólnego słuchania, a może i wyrażenia ciałem oddźwięku, jaki wzbudzi w nas cante jondo - krzyk i płacz, które stają się muzyką. Całą tę sesję chcę poświęcić tylko jednemu stylowi (mojemu ulubionemu): seguiriyas.
Ponieważ sesje Contact Improvisation i tak są otwarte dla nowych uczestników, postanowiłem zaprosić też ludzi ze środowiska flamenco. Macie okazję doświadczyć tego, jak na cante reagują osoby "niewtajemniczone", które może nawet po raz pierwszy będą słuchać tego rodzaju muzyki, a na co dzień przebywają w innych przestrzeniach. A kto jeszcze nie tańczył CI, może po raz pierwszy doświadczyć tej formy przeżywania.

Skąd pomysł? Po jam session w ramach warsztatu CI trans taneczny trwał we mnie aż do następnego ranka. Przyjechałem do domu, umyłem zęby, poszedłem spać, a w moim ciele stale były energie tańca i jego wzruszenia. Włączyłem sobie płytę z cante i olśniło mnie, że moi ulubieni seguiriyeros - Pepe el de la Matrona i Enrique Morente - śpiewają w taki sam sposób, w jaki my tańczymy - a przynajmniej w jaki ja tańczę, czy też czuję, że chcę tańczyć. Forma i dynamika podążają za energią, która zatrzymuje się, wzbiera, w końcu przelewa się albo przesypuje jak lawina.

piątek, 6 kwietnia 2012

Saeta antigua

"Dokąd idziesz, gołąbeczko,
o tej porze, w środku nocy?"
"Idę szukać mego syna,
idę szukać mego syna,
co go chowają tej nocy."

sobota, 7 stycznia 2012

Nauka cante jondo zaczyna się na dobre!

Nie ma to jak praca z kimś! Nareszcie znalazłem osobę, z którą mogę naprawdę pracować nad cante jondo - skupiać się przede wszystkim na wyrazie tego, co się śpiewa. O takim nauczycielu zawsze marzyłem, i nigdy go nie miałem (we flamenco, w każdym razie). Teraz znalazłem nauczycielkę i uczennicę w jednej osobie. Jeszcze się waham, czy ujawniać Jej imię. W każdym razie, możemy sobie wiele dać, będąc na wzajem lustrami dla swojego śpiewu. I mnie jeszcze daleko do mistrzostwa, i Ona niewiele jeszcze wie o cante, ale nie szkodzi. Każde z nas słyszy i czuje. Mamy też okazję posłuchać najlepszych i poczuć intuicyjnie, o co chodzi, dlaczego ich przekaz jest jondo. I szukać tego u drugiej osoby, a z jej pomocą - u siebie.
Ja wiem, nad techniką, compasem, emisją itp. muszę nadal pracować. Ale to, o co chodzi - to, po co się śpiewa - jest poza techniką. El cante jest drogą, i tą drogą raźniej idzie się w (dobrym) towarzystwie.

sobota, 31 grudnia 2011

Libraduende w "Vedze"



Zaprzyjaźniony wegetariański bar Vega był miejscem naszego ostatniego występu w roku 2011, 27 listopada. Wśród nawału bieżących spraw nie składało mi się zrelacjonować, ale za to teraz możemy zamieścić parę zdjęć.

środa, 26 października 2011

Powrót do Lemon Tree - LibraDuende!


Wracamy do Łomianek. W pewnym sensie to będzie debiut - po raz pierwszy wystąpimy pod nową nazwą (czy w ogóle pod nazwą, uzgodnioną i przyjętą w obecnym składzie), i po raz pierwszy z nową tancerką, Olą Sokołowską. Zapraszamy starych sympatyków i nowych ciekawskich. Miejsce: "Lemon Tree", Łomianki k/Warszawy, ul. Zachodnia 38.

piątek, 2 września 2011

...4 IX 2011: Magda Navarrete i Anna Iberszer w Warszawie czyli "Flamenco namiętnie"


Tegoż samego dnia, nieco w dół Wisły szczególna okazja: w samo południe (12:00) na scenie plenerowej przed Och-Teatrem Krystyny Jandy (dawne Kino Ochota) można zobaczyć spektakl muzyczno-taneczny "Flamenco namiętnie" w wykonaniu zespołu Corazón Flamenco. Wstęp wolny!
Mało słów - muzyka, głos i ruch mówią za siebie, mówią o największych namiętnościach - tak jak tylko flamenco potrafi opowiedzieć. Spektakl był przedstawiany już w wielu miastach Polski, często w przestrzeniach miejskich, na rynkach i placach - teraz wraca do Warszawy.

4 IX 2011: La Bogusha y su grupo w Krakowie...

Sezon koncertowy w pełni: w najbliższą niedzielę w krakowskim klubie Por Fiesta wystąpi La Bogusha - tancerka flamenco i malarka rodem z Wrocławia, sercem z Sacromonte, która jakoś upodobała sobie Granadę wschodu, czyli gród Smoka i często właśnie tam (choć czasem i w innych miejscowościach naszego kraju) można ją zobaczyć. Śpiewać będzie cantaor i też malarz, też z Granady, Francisco Rubio Lopez, a na gitarze zagra Michał Krygowski, który na razie skromnie nic o Granadzie nie pisze i którego miałem przyjemność poznać w zeszłym roku w Sopatowcu. Nie słyszałem i nie widziałem LBYSG osobiście, ale Michał mówił, że warto, a sądząc po tym, jak grał, przypuszczam, że warto.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Sopatowiec 2011


Z tegorocznego obozu w Sopatowcu jakoś zachowałem niewiele wyraźnych wspomnień. Może dopadła mnie jakaś poobozowa amnezja, może moje energie są gdzie indziej... Czekałem nań jak na Święta i chyba oczekiwania trochę przerosły rzeczywistość. Nie, żeby było źle: atmosfera przyjazna, Magda Navarrete - jak zwykle pracowita i zaangażowana w potrójnej roli nauczycielki tańca i śpiewu oraz kaowca, podnoszącego naszą flamencową świadomość za pomocą pouczających a nawet porywających video (m.in. o dynastii Farruquito, Estrelli Morente oraz obszerne fragmenty trzech filmów Saury).

poniedziałek, 25 lipca 2011

Flamenco w Łomiankach


...czyli też my. Zapisuję z opóźnieniem - gdy się coś dzieje, nie zawsze jest czas zasiąść do bloga; często jest dokładnie na odwrót. Anika przeczuwała, że nasz występ w znanym jej miejscu, pubie "Lemon Tree" będzie należał do udanych - i nie pomyliła się. Może to było trafne przeczucie, a może samospełniająca się przepowiednia, w każdym razie wychodziliśmy stamtąd zadowoleni, i z błogim wrażeniem, że publiczność też.

sobota, 21 maja 2011

FLAMENCO NA PRADZE ...czyli MY!


Wielki dzień nadchodzi :) Zapraszamy na koncert w przyszłą niedzielę - 29 maja - po raz pierwszy mamy zaszczyt wystąpić w prawobrzeżnej Warszawie, na terenie historycznej Pragi, na skraju Kamionka, nieopodal Grochowa - tych dzielnic miasta, które tradycyjnie były, i jeszcze w dużym stopniu są, najbardziej "flamenco"

piątek, 15 kwietnia 2011

Wrażenia z występu ekipy Paco Peñi w Sali Kongresowej


"Solo Flamenco" skończyli alboreá, ci od niej zaczęli - zaśpiewana przez Cygana z laską, zatańczona przez laskę z dwoma innymi tancerzami, płynnie przechodząca w sevillanę i z powrotem. Potem była, a jakże, petenera - ale jako przejmujące solo gitarowe. Samotny gitarzysta w kwadracie światła, dookoła ciemność, i znajomy motyw powtarzany w coraz to nowym ujęciu i nastroju, jak rozwijająca się opowieść.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Koncert Solo Flamenco w ub. niedzielę

Było warto. 14-go przyjeżdża Paco Peña ze swoją Companiją, ale nie wiem, czy zdoła zrobić na mnie większe czy choćby podobne wrażenie - poprzeczka została ustawiona tak wysoko! Solo Flamenco w niedzielę przedstawili niewiele utworów, ale za to były długie i bardzo wyraziście zaprezentowane. Oryginalne, misterne aranżacje gitarowe Marty i Kuby - np. petenera, która zaczęła się od długich, delikatnych tremolo, zanim pojawiły się proste cięcia znajomych, dramatycznych akordów.

sobota, 2 kwietnia 2011

Solo Flamenco en el barrio de Bemowo

Lepiej późno niż wcale. Przekazuję wiadomość o jutrzejszym koncercie - może jeszcze ktoś się załapie:

3 kwietnia 2011 o 20.00 Solo Flamenco zaprasza na koncert w Bemowskim Centrum Kultury ( Warszawa,ul.Gorczewska 201, wejscie od Konarskiego).

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Flamenco przed sylwestrem

Tym razem wiadomość dla tych, którzy w okresie międzyświątecznym będą w ŁODZI i mają ochotę na przypływ świeżej inspiracji. Szkoła tańca Anny Redlin "Salome" (dawniej łódzkie Studio Flamenco) organizuje kilkudniowe, intensywne warsztaty tańca martinete oraz ŚPIEWU flamenco z cantaorem i bailaorem w jednej osobie, Mateo el Gallito. Pełne informacje i kontakt na stronie szkoły: www.salome.net.pl

czwartek, 16 grudnia 2010

Idą Święta


Podobnie jak w zeszłym roku, aktywiści ze Stowarzyszenia Mediteralma organizują w warszawskim pubie RazzMaTazz przedświąteczne spotkanie przy szklance i muzyce, na które zaproszeni są wszyscy przebywający w okolicy miłośnicy flamenco. Kto zechce, zaśpiewa, zagra i zatańczy...
Do zobaczenia!
Pełna zajawka na stronie Mediteralma.

niedziela, 12 września 2010

Sopatowiec, sierpień 2010


Warsztaty flamenco Magdy Navarrete w Sopatowcu (Beskid Sądecki, na szlaku na Prehybę) odbywają się już od kilku lat, ale ja dopiero w tym roku się dowiedziałem (poznawszy Magdę). Nie są tanie (pobyt w ośrodku zen we Francji kosztuje mniej), ale postanowiłem raz się przekonać, czy warto, i stwierdziłem: ten wysiłek finansowy się opłaca! (nie dla wszystkich zresztą taki znowu wielki wysiłek). Takiej atmosfery ze świecą szukać!!! Magda jest niespożyta - trudno uwierzyć, że ktoś może w ciągu dnia prowadzić cztery tury warsztatów tańca plus warsztat śpiewu, ale widziałem na własne oczy, i jeszcze część z Was, dziewczyny, w tym wszystkim brało udział od rana do wieczora.